Od czego by tu zacząć?

Nadszedł ten moment kiedy czuję, że muszę na chwilę odłożyć pirograf by móc coś napisać. Wierzcie mi nie jest to łatwe 😉 ale czasem warto zrobić sobie krótką przerwę (choć pewnie napisanie wszystkiego co chcę Wam dziś przekazać w tym wpisie wcale nie zajmie mi krótkiej chwili, wręcz przeciwnie ) przygotowani na porządną dawkę informacji? No to zaczynamy 🙂

Od czego zacząć?

To pytanie zadawałam sobie sama na początku mojej przygody. Pierwszy pirograf dostałam w prezencie więc miałam z głowy najważniejszy wybór choć ten dylemat przyszedł po prostu trochę później. Mam nadzieję, że po przeczytaniu pierwszego wpisu i Wam udało się już dobrać odpowiedni sprzęt do swoich potrzeb. Przypominam, że to nie sprzęt decyduje o tym jak wypalamy tylko my sami 😉 dobrze dobrany sprzęt pomoże nam tylko usprawnić pracę. Pisałam również o różnych gatunkach drewna ale pamiętam, że na początku mojej przygody zdobycie kawałka deski graniczyło z cudem (teraz wydaje mi się to takie oczywiste, jadę do tartaku wybieram deski, tam poddawane są one wstępnej obróbce, pakuje do samochodu i już! nic tylko wypalać 😉 No ale na początku nie było tak pięknie.  Więc od czego zacząć jeśli zdobycie kawałka odpowiedniego drewna nie jest takie hop-siup?  A no właśnie od takich drewnianych gadżetów jak poniżej 🙂

Na początek polecam sklejkę liściastą, dostaniesz ją w każdym, albo prawie każdym sklepie budowlanym. Na sklejce wypala się dość łatwo i przyjemnie. Możemy uzyskać precyzyjne cieniowanie, grot po powierzchni przesuwa się gładko, dzięki czemu uzyskujemy jednolity odcień podczas prowadzenia linii. Jest pewien minus 😉 czasem (podczas kontaktu z gorącym grotem) mikro kawałeczki sklejki potrafią się unieść, może nie wpływa to na jakość obrazu bo praktycznie tego nie widać, za to ja zawsze kończę pracę z niejedną drzazgą w ręku :/. No cóż, coś za coś 😉

Oczywiście pamiętajcie by nie kupować sklejki najgorszej jakości i przy wypalaniu uważajcie by nie przepalić się do warstwy kleju (jest to trudne ale wierzcie mi nie jedno widziałam 😉 Tyle jeśli chodzi o sklejkę, alternatywą na początek są również wszelkiego rodzaju pudełka i szkatułki dostępne w każdym sklepie z produktami do decoupage. Starajcie się wybierać takie pudełka których wieczko wykończone jest sklejką a nie takie, które są w całości np. sosnowe. (odsyłam do wpisu nr 2 – tam dowiecie się czemu na początek nie wybierać sosny).

No dobra to kiedy już dorwałam tę sklejkę w różnej postaci byłam zachwycona 😉 pamiętacie? pisałam, że pierwsze moje prace powstawały na drewnianych wieszakach i na skrzynkach po mandarynkach hehehe 😉 (aż żałuję, że nie robiłam wtedy zdjęć)wiec sklejka zdecydowanie wskoczyła na pierwsze miejsce. Choć pierwsze prace, które na niej powstawały nie zachwycały (zdjęcia poniżej) to bez nich nie było by mnie teraz tutaj 🙂

I co dalej? Hmm sklejka niby gładka ale taka trochę nie do końca, drzazgi włażą w palce więc przyda się jeszcze papier ścierny. O tak, to jest jedna z rzeczy, od której rozpoczynam pracę. Jeśli chcemy by wypalane przez nas linie były gładkie i o jednolitym kolorze, to grot pirografu musi poruszać się po powierzchni z równą i stałą prędkością. A będzie to możliwe gdy drewno będzie dokładnie oszlifowane.

Możesz szlifować zarówno ręcznie (praktycznie wszystkie moje prace z pierwszych kilku miesięcy były tworzone na drewnie szlifowanym ręcznie) jak i szlifierką wybór należy do Ciebie. Na początek myślę, że obejdziesz się bez szlifierki ale jeśli masz to super wykorzystaj. Osobiście jednak uważam, że odrobina ręcznego szlifowania papierem ściernym o gradacji 400/600 (im wyższa tym drobniejszy papier), jest czasem niezbędna gdy zależy nam na dokładnym wykończeniu powierzchni (zdecydowanie uwielbiam gdy drewno jest takie gładziutkie 😉 A i najważniejsze to pamiętaj by podczas szlifowania założyć jakąś maseczkę by nie wdychać pyłu 😉 Po wyszlifowaniu powierzchni strzepnij nadmiar pyłu przy pomocy ściereczki, rękawa albo dłoni (hehehe) nie no dobra rękawa ani dłoni nie polecam mimo, że sama tak robię 😉

No dobra mamy już przygotowaną powierzchnię do wypalania to teraz musimy sobie ustalić co właściwie chcemy wypalić. W internecie znajdziecie mnóstwo stron z darmowymi, bądź płatnymi grafikami, które możecie wykorzystać, ale równie dobrze możecie stworzyć własną grafikę, a może macie ochotę wykonać po prostu jakiś napis? Nie ma nic prostszego 😉 Jeśli dopiero zaczynacie to zdecydowanie polecam zacząć od takich właśnie prostych grafik bądź napisów. Przy prostych liniach nauczycie się z jaką siłą dociskać pirograf, przy jakiej temperaturze pracować na danym materiale (przypominam, że temperatura przy wypalaniu na sklejce może być dużo niższa niż np. na sośnie czy dębie), jeśli nie macie regulacji temperatury to nauczycie się dostosowywać prędkość poruszania grotem.

Jeśli już wybraliśmy jakiś wzór to połowa sukcesu. Teraz mamy kilka możliwości (opiszę dwie, może kiedyś jeszcze będzie okazja poopowiadać o innych). Możemy go sobie narysować na naszej sklejce bądź pudełku (polecam ołówki 2B – w miarę miękkie by łatwo było go zetrzeć gumką), bądź bardziej precyzyjnie możemy wzór/napis wydrukować i przenieść go za pomocą kalki. Ja przenoszę wzór kalką, jest mi po prostu szybciej i łatwiej.

Tylko uważaj kalka wcale nie jest taka wspaniała jakby mogło się wydawać. Podczas przenoszenia wzoru nie dociskaj (ołówka/długopisu) zbyt mocno gdyż linie, które pojawią się na drewnie nie znikną podczas wypalania ani ich nie usuniesz przy pomocy gumki. Jeśli dociśniesz zbyt mocno to już trudno 😉 , przed wypalaniem zmniejsz intensywność linii poprzez przetarcie ich papierem ściernym by pozostały lekkie smugi  (poglądowe zdjęcia poniżej). Kiedy przenosimy grafikę, która w całości będzie wypalona na bardzo intensywny i ciemny odcień nie ma to większego znaczenia lecz przy bardziej skomplikowanych wzorach gdzie będziemy cieniować może to być dość problematyczne.

Gdy chcecie wypalić bardziej skomplikowany obraz np. portret swojego pupila 😉 to wydrukujcie sobie jego zdjęcie i tak samo jak przy prostej grafice przenieście kontur przy pomocy kalki. Tylko nie przenoście całości zdjęcia, każdego włoska itd. 😉 stwórzcie ogólny zarys gdzie oko, gdzie uszy i nos to w zupełności wystarczy by móc później stworzyć cały portret.

No to już z górki mamy przygotowany wzór, więc teraz najprzyjemniejsza część jejejeje wypalanie. (Czy Wy też się tak jaracie jak już przyjdzie ten moment kiedy można zacząć wypalać 🙂 ? czy to tylko ja tak mam i powinnam zacząć się martwić 😉 ?  hehe 😉

Teraz tylko od Was zależy jaki będzie efekt końcowy a raczej od tego ile czasu poświęcicie na wypalanie, czy będzie to 5, 10 czy 30 min ? a może nawet i więcej. Muszę się Wam przyznać, że moje najpiękniejsze prace (wg mnie oczywiście 😉 mam kilka swoich ulubionych do których mam ogromny sentyment 😉 ) to te przy, których spędziłam o wiele więcej czasu niż powinnam ;). Więc nie śpieszcie się, wiem że najlepiej by było jakby efekt był szybko tu i teraz ale przy pirografii tak się nie da. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i spokojnie oddać się tej przyjemności. Pamiętajcie pirografia nie wybacza błędów (no dobra czasem można coś poradzić na małe potknięcia ale o tym kiedy indziej), więc jeszcze raz 🙂 nie śpiesz się a końcowy efekt Cię zaskoczy.

Mam nadzieję, że widać różnice 🙂 wielkość obrazka to 9 cm x 9 cm 

Oczywiście by zabrać się do tego wszystkiego musimy sobie wcześniej przygotować kawałek miejsca 😉 tak wygląda mój plac boju 🙂 na którym zdecydowanie nie może zabraknąć mojej ulubionej herbaty. Jak widzisz do wypalania wcale nie potrzeba wielkiego warsztatu. Co innego jeśli chodzi o przygotowanie drewna tu będziesz potrzebować trochę więcej miejsca i fajnie jeśli nie musisz szlifować w domu, weź to później sprzątaj 😉 (komu by się chciało? - jak decha gotowa i można wypalać 😉 )

Z rzeczy, które mogą Wam się jeszcze przydać podczas wypalania to np. śrubokręt bądź kombinerki, jeśli będziecie mieli ochotę w trakcie pracy wymienić sobie końcówki/groty to w zależności od modelu pirografu, który posiadacie użyjecie któregoś z tych narzędzi. Dodatkowo by uchronić swój blat, stół czy biurko przed niechcianym przypaleniem warto położyć na nie arkusz sklejki, który jednocześnie będzie stanowił zabezpieczenie jak i będzie miejscem do testowania temperatury grotu. U mnie tego nie ma gdyż częściej przypalam sobie palce niż blat ;). 

No dobra to chyba mamy już koniec, a na koniec należałoby jeszcze naszą pracę zabezpieczyć, do tego możemy wykorzystać różnego rodzaju lakiery do drewna, oleje, woski. Wszystko zależy od tego jaki efekt końcowy chcemy uzyskać, czy chcemy by drewno zmieniło odcień czy chcemy tylko podkreślić jego naturalne usłojenie. A może lubicie jak się błyszczy? Albo wręcz przeciwnie ? Ten wybór pozostawiam już Wam. 🙂

Kochani kończąc ten krótki wpis (mam nadzieję, że pomocy - jeśli macie pytania to śmiało piszcie w komentarzach, z przyjemnością się do nich odniosę) chciałabym życzyć Wam cudownej zabawy podczas tworzenia. Pamiętajcie jednak by się nie zniechęcać, pirografia nie jest łatwą sztuką i zazwyczaj pierwsze prace nie wyglądają tak jak byśmy tego oczekiwali. Musimy uzbroić się w cierpliwość. Z czasem każda kolejna praca będzie ładniejsza, linie bardziej precyzyjne a cieniowanie bardziej jednolite. Moje początki też nie były takie jakbym tego oczekiwała ale tysiące godzin spędzonych przy pirografie przynoszą zamierzone efekty.

No i na koniec chciałabym Wam jeszcze pokazać jakie cuda powstawały w trakcie warsztatów, które miałam przyjemność prowadzić. Czasu nie było dużo, niektóre prace powstawały w kilkanaście minut inne w kilkadziesiąt ale wierzcie mi 95% biorących udział trzymało pirograf pierwszy raz w życiu. Po kilku radach i krótkim instruktażu powstały takie cudeńka. 🙂 No to jak gotowi? Trzymam kciuki i do następnego... będzie ciekawie!

No Comments Yet.

Leave a comment